![]()
Radio Net - 2004
Krusher - Born To KrushKrusher to zespół stosunkowo młody, powstały w listopadzie 2002 r. Choć działają niezbyt długo, może pochwalić się niemałą liczbą koncertów. Muzycy mają na swoim koncie występ przed legendarnym TSA, co można uznać za niebagatelne osiągnięcie. Po przesłuchaniu ich materiału szczerze żałuję, że nie mogłem zobaczyć tego występu, gdyż klimat ich muzyki bardzo pasuje do tradycji ciężkiego i melodyjnego grania z lat 80.
Ostatni trafiło do mnie ich pierwsze demo. Znajdujące się na nim dwie kompozycje autorskie i jeden cover to troszkę za mało, by w pełni móc ocenić styl i klasę zespołu.
Od razu przychodzi na myśl inspiracja nową falą brytyjskiego heavy metalu. Receptą na piosenkę jest pomieszanie harmonii z melodyjnymi riffami, czyli nic specjalnie nowego. Z drugiej jednak strony, jest tu coś, co usprawiedliwia każdy zarzut braku inwencji. Wyraźnie czuje się entuzjazm grania. Te numery równie dobrze mogłyby powstać dwadzieścia lat temu w Birmingham. Jednak jak się okazuje i dzisiaj komuś chce się grać prostą, dosadną i do tego nie brutalną muzykę. Gdybym miał porównać dokonania Krusher do jakiejkolwiek innej kapeli to byłyby to Jaguar, Angelwitch czy Gogmagog.
Szczególnie polecam drugi numer - "Heavy Metal Krusher". Jakkolwiek tytuł wydaje się pretensjonalny, a tekst specjalnie wiele nie wniósł do mojego życia, wciąż nie mogę przestać nucić refrenu. To jest właśnie to, co sprawia, że ta miniaturka muzyczna, jaką jest "Born To Krush", zasługuje na uwagę. Numery zapadają w pamięć. Po chwili można się przyłapać na nuceniu refrenu razem z płytą. Ot miłe melodyjne granie.
Do wad tej płyty mogę zaliczyć, poza jej czasem trwania, pracę wokalisty. Barwa i siła głosu nie są złe, jednak jego akcent w numerach z tekstami angielskimi kłuje w uszy. Mam nadzieję, że na następnych wydawnictwach będzie lepiej. Kolejnym mankamentem jest perkusja - zarówno brzmienie jak i partie poszczególnych instrumnetów. W pierwszym numerze słychać to najbardziej. Wejście perkusji zamiast miażdżyć, leciutko muska. Natomiast podczas numerów niewiele się dzieje, ot rytm i tyle.
Podsumowując, debiutancki materiał Krusher to dobra porcja melodyjnego grania. Choć na dzisiejsze warunki nie jest zaskakująca. Nie czyni żadnej rewolucji. Niewątpliwie trafi w gusta wszystkich, którzy poza ciężarem lubią w muzyce melodię. Mimo mankamentów technicznych materiału słucha się bardzo miło. Polecam szczególnie jako muzykę na trasę. Nie mając prawa jazdy, mogę sobie tylko wyobrazić szybką podróż samochodem i śpiew na cały głos - "Krush, we want to krush !!!".
Czwartek, 08 Kwiecień, 2004

