![]()
Metal Jeers #3 - październik - 2005
Krusher - Born to KrushTrzyutworowe demko "Born to Krush" przedstawia nam po krótce to, co potrafi Krusher. Chłopaki grają heavy metal utrzymany w stylu starej szkoły. Na myśl przychodzą zaraz gwiazdy pokroju Judas Priest, Running Wild, czy też Manowar... Można wyciągnąć wniosek co grają, generalnie całość porusza się w temacie heavy, trash, trochę power metalowym.
Grają mocne riffy poparte niezbyt wyuzdaną sekcją perkusji, od czasu do czasu sprytna solówka. Jadą w średnich tempach, czasem przyspieszając do galopowych motywów. Na pierwszym demku utwory nie zaciekawiły mnie niczym nowym, niczym rewelacyjnym po prostu dobre muzycznie i technicznie granie. Na "Keep On Krushin'" jest już dużo lepiej, chłopaki postarali się i podciągnęli aranżację utworów. Pojawiły się zwolnienia, ciekawsze wstępy do utworów,, więcej jest też zmian tempa i ciekawostek w postaci szeptów, chórków, sampli w postaci wiatru, odgłosów salw itp.
Należy też zwrócić uwagę na wokal, który dla mnie osobiście jakoś nie podszedł. Niby jest wszystko OK., facet nie łamie się, nie skrzeczy, nie odrzuca... Ale coś jest nie tak. Może wywody w wyższe dźwięki niezbyt mu wychodzą, choć można to przetrwać...Gdybym miał się do czegoś uczepić to właśnie wokal.
Podsumowując, muzyka Krushera jest w porządku, dobrze zagrana, dobrze się słucha, nie męczy... Ale przynajmniej w moim odczuciu jest zbyt dużo nalotów z wyżej wymienionych zespołów, cały czas mam wrażenie, że gdzieś już te motywy słyszałem... Można powiedzieć, że ocena jest pół na pół... Równie dużo dobrego można o nich powiedzieć, jak też tyle samo można zarzucić złego. Muzyka z pewnością znajdzie swoich odbiorców, ale by uderzyć na szersze wody jest trochę za mało.


