![]()
Muzyka.Independent.pl - 2008 - źródło
Czy ostre, metalowe brzmienie może być dobre, gdy ma do czynienia z kobiecym wokalem. Bezapelacyjnie: tak! Chcąc podkreślić moje zdanie sięgam do płyty »Forward» krośnieńskiego przedstawiciela metalu -zahaczającego o thrash i black - Krushera.
Album otwiera utwór »Hell»s Angel», więc piekiełko rozpętane zostaje już na wstępie. Bardzo mocne uderzenie, gitary zaczynają swoją pieśń od samego początku. Wokal Klaudii jest świetnie dopasowany. Potęguje go refrenowy »chórek» męskiego głosu co tylko dodaje energii i wzmacnia wydźwięk kawałka. Świetna gra tempa akcji i solówek, zachęca do wgłębienia się w materiał prezentowany przez Krushera.
»Midnigt child» raczej odetchnąć nam nie pozwoli! I kolejna kompozycja spowita niesamowitą szybkością i jak dla mnie kunsztownie wplecionym, odrobinę wolniejszym nie pozbawionym jednak egzaltacji refrenem. No i walka toczona między perkusją a gitarami- świetna. Nie ma miejsca na przypadkowe dźwięki, wszystko jest bardzo dobrze dopracowane.
Dalej przepływam do kawałka dla zagubionych duszyczek, czyli do »Lost». Troszkę wolniej, melodyjniej, spokojną akustyczną gitarą zostajemy wprowadzeni do krainy zagubienia. Jednak już po chwili tak idyllistycznie przestaje być. Znów ogromny plus dla wokalistki, której głos potrafi podkreślić z niezwykłą dokładnością nastrój utworu. Ten wokal bez problemów przechodzi do wyższych partii, co naprawdę urozmaica i uwypukla możliwości. Dodatkowe uspokajające wstawki akustycznej gitary jeszcze bardziej modernizują kawałek. To bardzo przyjemny utwór, mroczny i owiany nutką nadziei.
»Lies» to utwór z głębokim przesłaniem, bo właśnie kłamstwa »zabijają nas». Wykrzyczany tytuł zapowiada nadchodzące rozprawy z życiem. Napędzany ogromną energią kawałek staje się hymnem przeciwko »rakowi»- kłamstwu. Męskie głosy wykrzykujące to słowo potęgują napięcia i dodają dramatyzmu. Bardzo dobrze zrobiona walka o czyste sumienie znów pokazuje same dobre strony zespołu: solówki, ostre brzmienie, genialny wokal i umiejętności bezprecedensowych zmian klimatu.
Utwór pod numerem 5 jest nam powszechnie znany, gdyż jest nim »Highway to hell» nagrany przez legendę AC/DC. Krusher proponuje nam jednak troszkę inne wydanie. Oczywiście na wstępie typowe wybijane tempo i »pociągnięcia» gitar uwalniają niezwykle zadziorny wokal. No brzmi to naprawdę fajnie, refren odśpiewany »hymnowo» pokazuje dlaczego właśnie tan kawałek jest ciągle obecny. Ta zadziorność jest jak dla mnie najlepsza, moc i siła w głosie wokalistki!
»Nuclear Salvation» znów daje nam porządnie popalić. Bez chwili zastanowienia zostajemy wciągnięci w jarzmo walczących gitar i napędzających ich perkusji. Wokal zostaje nieco zniekształcony. Początkowo słyszymy go niejako przez megafon, następnie jednak staje się tak ostry i mocny jakby spod ziemi! Momentami kojarzy mi się z wokalistką Guano Apel- ta moc i siła- genialne. Kolejna solóweczka, a więc kolejne urozmaicenie i dowartościowanie. I tak już do końca»
»gdyż docieramy do »Final War», z której zapewne będziemy musieli się rozliczyć. Tajemniczy dźwięk otaczającego nas zagrożenia daje się we znaki. Perkusja wybija marsz skazańców, prowadzi na pewną śmierć. Walczmy zatem u Boga Metalu, by nie »umrzeć w bólu». Genialny kawałek, świetnie wykonane refreny i to ciągle narastające napięcie. Bardzo dobrze wykonany utwór może stać się emblematem dla całej metalowej braci.
»The Kingom Of The False» znów niby ma nas uspokoić. Cicha, muskająca gitara, wyciszony, lekki i melancholijny głos tworzą coś na podobieństwo ballady, pełnej jednak wartości. Jednak mocne uderzenie wyprowadza nas z tej narzuconej melancholii. Refren jest niezwykle mocny i drapieżny, by za chwilę przekształcić zwrotkę w krainę spokoju. Kolejne diametryczne zmiany uwypuklają znaczenie poszczególnych słów znów pokazując na co stać zespół.
»Divine In Wind» to kolejna rzeźnia! Maksymalne tempo, z fajnie brzmiącymi przejściami głosu, utrzymanym tempem i wewnętrzną energią. Historia uwikłanego mężczyzny jest świetnie przedstawiona, urozmaicona solówkami, dopieszczona. Nostalgiczny głos pokazuje życie i jego ciemne strony, poświęcenie, które prowadzi nas do»
»The Best Within». Po raz kolejny zostajemy wchłonięci w pełny emocji i melodii utwór. Nowa historia przepełniona bólem egzystencji zostaje podkreślona pojękiwaniem i drapieżnością instrumentów. Kobiecy głos znów dodaje pewnego smaczku i wcale nie łagodzi przesłania, wręcz uwypukla najdrastyczniejsze elementy.
Ostatni kawałek nosi tytuł »Born To Krush». Na zamknięcie płyty zostajemy po raz ostatni zbici dawką energii, mocy i wewnętrznej siły. Ogromne tempo potęguje kawałek, męskie głosy tragizują obraz, pokazując do czego zostaliśmy stworzeni. Pojawia się nowy zabieg, słyszymy śpiewającego mężczyznę, którego zadaniem jest pokazanie wartości ludzkiej egzystencji.
Pozostajemy zatem z pytaniem na ustach: czy my naprawdę jesteśmy »born to krush»?
Zespół Krusher prezentuje się świetnie! Nie ma żadnego elementu, do którego można by się przyczepić. Świetny damski pokazuje, że kobieta też w metalu ma coś do powiedzenie, a raczej zaśpiewania czy »wyryczenia». Polecam płytę, która przepełniona jest wartościami cenionymi w naszym życiu, ukazując co tak naprawdę liczy się. Zachęcam zatem do słuchania.
Ilona Matuszewska, [07.07.2008]


