media

Forward - recenzje

METAL CENTRE - 2008 - źródło

KRUSHER - "Forward"
Unsigned 2008


Kraj: Polska
Gatunek: thrash/heavy/power metal
Strona zespołu: www.krusher.pl
Dobre utwory: "Born to Krush", "Nuclear Salvation", "Lies", "Hell's Angel"
Długość albumu: 46:14

Jestem w lekkim szoku. Dlaczego? Nie spodziewałem się, że pierwszy długograj KRUSHER będzie tak dobry. Na moje wrażenia i odczucia złożyło się kilka niezwykle ważnych czynników. Jakież to czynniki? Mianowicie na samym początku wystarczy, że wymienię fantastyczne, mocne, miejscami potężne brzmienie (gary!!), niszczące doły gitar i zaawansowana praca sekcji wbija w ziemie. Nie wiem w którym studiu nagrywali ale efekt na pewno jest warty zainwestowanych pieniędzy. Pierwszy a jakże ważny czynnik wpływający na odbiór zespołu już mogę odchaczyć na plus. Zaczyna się dobrze, a jak będzie dalej....

Dalej jest ciekawie, różnorodnie, miejscami niemal plastycznie i melancholijnie... czy to na pewno jeszcze album zespołu heavy/thrashowego? O dziwo tak. Hermetyczne ramy obu wymienionych gatunków może nie zostały złamane ale na pewno rozszerzone i wzbogacone o elementy które niekoniecznie nadawałyby się do takiego grania. Mimo wszystko, grupa trzyma się sprawdzonych aczkolwiek nie kopiowanych! patentów i młóci aż miło. Wiadomo, raz mocniej, raz szybciej no i przede wszystkim do przodu. W końcu 4/5 zespołu stanowią mężczyźni a Ci przecież muszą się wyszaleć. Jakkolwiek infantylnie by to nie brzmiało, to właśnie płeć "brzydka" ma tutaj najwięcej do powiedzenia, dlatego też album ma w sobie odpowiednią dawkę mocy.

Jeśli miałbym wybrać najbardziej "męską" i reprezentatywną kompozycję pewnie wybrałbym "Nuclear Salvation" który aż rozrywa swoim ciężarem - jak widać zapędy na muzykę ciekawszą i brutalniejszą są... wyraźne! Swoją drogą motyw z koziołka matołka miażdży! Taki króciutki, a jaki przyjazny. Dalej jednak mamy już czystą prawdziwą mocną heavy metalową jazdę. Tak właśnie powinno być, bez zbędnego pitolenia, prosto do przodu. Jako ciekawostkę dodam, że w tym utworze słyszymy MĘSKIE wokale. W twórczości KRUSHER okazuje się, iż męski śpiew jest okazyjny i ma za zadanie urozmaicać kompozycje. Jak wszyscy dobrze wiemy w innych grupach to właśnie kobiecy śpiew ma spełniać takowe zadanie.

No i właśnie dotarłem do sedna recenzji. Ostatnim punktem czy też czynnikiem jak kto woli są wokale. Jak pewnie wszyscy zdąrzyli zauważyć celowo nie wspominałem o (i tu uwaga) wokalistce. Niby to nic nowego, kobieta na froncie ale jednak w Polsce nie jest to czymś często spotykanym. Klaudia Kozień - bo o niej mowa - to bardzo charyzmatyczna, młoda blondwłosa kobieta. Jakkolwiek by jej nie przedstawiać za pomocą słów (mowa o jej wyglądzie oczywiście) nie da się jej tak łatwo opisać. Wygląd zatem odstawmy na bok, i zajmijmy się dźwiękami wydobywającymi się z jej gardła.

Jak zdąrzyłem się domyślić (a nawet i upewnić) nie będę jedynym który pozwoli sobie napisać troche więcej na temat głosu Klaudii. Przejmujący (tak!) i ciepły głos wokalistki niestety nijak ma się do muzyki tworzonej przez męską część zespołu. Ja wiem, to też jest w pewnym stopniu próba łamania konwenansów, to odważny krok stawiać kobiete o takich predyspozycjach na froncie zespołu jednak - niestety - ten zabieg nie wypalił. Nie będę jednak ganił wokalistki za to, że jej głos po prostu nie pasuje do twórczości KRUSHER. Wręcz przeciwnie, cenię sobie jej upór i chwalę ją sobie za to, iż wciąż ma siłę i chce być częścią zespołu. Niemniej jednak należy docenić jej głos - jestem w stanie nawet stwierdzić, że gdyby śpiewała w takich grupach jak LILITH, DELIGHT czy innym gotycko/rockowo/metalowym zespole byłbym w stanie nawet takich grup słuchać. Jak się jednak okazało, wokalistka wybrała inną drogę w swej muzycznej karierze. Może tak na przyszłość śpiewać po prostu bardziej zadziornie?

Na trwającym trochę ponad 45 minut albumie umieszczony został smakowity i znany cover. Mowa oczywiście o starym jak świat utworze "Highway to hell" - i jeśli ktoś nie wie czyj to utwór niech zaprzestanie słuchać szeroko pojętego rocka i wróci do utworów Kalwi & Remi. Znany wszystkim kawałek został nagrany w taki sposób by uwypuklić wszystkie jego atuty. A więc mamy tutaj do czyniania z niemal namacalnym mocnym brzmieniem, ostro brzmiącymi gitarami... i głosem Klaudii. Starała się jak mogła, spróbowała lecz... jej nie wyszło. Wersja z żeńskimi wokalizami jest przeze mnie traktowana wyłącznie w postaci ciekawostki, i jak na ciekawostkę przystało nie zwracam na nią większej uwagi.

Ogólnie jest dobrze, miejscami bosko i fantastycznie. Brakuje mi takiego grania w Polsce, a KRUSHER mile łechce mnie po uszach. Mam nadzieje, że w przyszłości będzie mi dane zobaczyć ich na żywo. Może to właśnie wtedy przyjdzie mi zmienić zdanie o sympatycznej wokalistce. Póki co jednak się na to nie zanosi. A szkoda, bo w Cieszynie koncertów jak na lekarstwo.

Do następnego!

powrót

NOWE UTWORY
Nowe utwory
Ogień
Solvent
KONCERTY

06-02-2012
Lwów


17-02-2012
Dębica

NEWSLETTER
Newsletter Krushera:
KrushFest - oficjalna strona festiwalu

1% dla Marcina
4fingers - 1% dla Marcina
Designed by Bartosz Wierzbicki
Valid XHTML 1.0 Strict Poprawny CSS!