media

Media - Inne

Wywiad dla Chaos Vault - 2008 - źródło

Polski heavy metal - jednych śmieszy, innych cieszy. W zależności od nastawienia słuchacza i poziomu kapeli. W wypadku moim oraz krośnieńskiego zespołu Krusher oba te czynniki były pozytywne, więc nie widziałem przeszkód, aby przeprowadzić mały wywiad z wokalistką Miażdżyciela – Klaudią oraz garowym zespołu Adamem. O obrazie uczuć religijnych, kultowych kreskówkach, przedszkolnych przebojach i innych takich…

Oracle: Witaj Adam! Na rozgrzewkę może mógłbyś przedstawić pokrótce historię Krusher?

Adam: Debiutowaliśmy w styczniu 2003 roku na deskach KDK Krosno. Po tym koncercie zawiesiliśmy działalność z powodu wyjazdu ówczesnego wokalisty Tomka. Na dobre nasza podróż z Heavy Metalem zaczęła się w tym samym roku koncertem w Rzeszowie z TSA. W tym okresie nagraliśmy również pierwszą demówkę „Born To Krush” a w roku 2004 „Keep On Krushing”. Po drugim nagraniu nasze szeregi opuścił wokalista Tomek Ś. Jednym z powodów, które podał był brak motywacji do dalszej pracy, jednym słowem chłopak się wypalił. Po krótkim przestoju do Krushera dołączył Paweł. Nagraliśmy z nim singla „The Beast Within” (2005). Po dwóch latach współpracy Paweł doszedł do wniosku, iż nie nadaje się do życia w zespole, że jest zmęczony i tym podobne pierdoły :-) . Po kilku miesięcznej przerwie za mikrofonem niespodziewanie pojawiła się baba :-) – Klaudia, z którą nagraliśmy debiutancki album „Forward” a ostatnio wydaliśmy koncert DVD. Na swoim koncie mamy mnóstwo różnych nagród oraz co dla nas najważniejsze kilkadziesiąt bardzo dobrze przyjętych koncertów. Amen :-)

O.: Jakiś czas temu pożegnał się z Wami basista. Uwaga: pytanie - niespodzianka: dlaczegóż to odszedł od Was Gibson?

Klaudia.: No cóż… jak wiadomo w życiu bywa różnie. Czasem trzeba wybierać między dwoma rzeczami, które się lubi robić. Nie łatwo jest pogodzić tak wymagającą pracę, jaką ma Gibson z graniem w kapeli, której też trzeba poświęcić masę czasu i energii. Przykro nam, że tak się stało ale to była Huberta decyzja – my ją uszanowaliśmy i mamy nadzieje, że gdzieś tam w przyszłości jeszcze się spotkamy i wypijemy razem parę kielonków :-) .

O.: Ok., „Forward” ukazał się jakiś czas temu, odzew na ten album jest raczej dobry, ja przynajmniej z negatywnymi ocenami się nie spotkałem (no, z jedną), a Wy?

A.: My też nie spotkaliśmy się z negatywnymi recenzjami. Jedyna krytyka, jaka się pojawiała odnosiła się do naszej nowej wokalistki Klaudii. Cieszy fakt, iż była to „krytyka konstruktywna”, z której Klaudia może wyciągnąć wnioski na przyszłość, bo jest młodą wokalistką, dopiero w fazie rozwoju. Tak więc czas pokaże kto miał rację.

O.: „Forward” ukazał się Waszym sumptem, z czego to wynikło? Z góry tak założyliście, olała Was branża, czy może nie było żadnej poważnej oferty. Nie od dziś wiadomo, iż młode kapele w tym kraju mają pod górkę…

K.: Raczej to trzecie. Zastanawialiśmy się przez jakiś czas, co z tym „fantem” zrobić, ale bardzo szybko doszliśmy do wspólnego wniosku, że najlepiej i najwygodniej będzie wydać „Forward” własnym sumptem. Było kilka ofert, ale żadna z nich nas nie zainteresowała. Kosztowało nas to trochę wyrzeczeń, ale teraz, gdy już mamy produkcję za sobą sami decydujemy o cenie, sprzedaży itd. Na tą chwilę bardzo nam to odpowiada. A w przyszłości mamy nadzieje, że Krusher’em zajmie się jakaś profesjonalna wytwórnia.

O.: Oby. Muzyka zawarta na „Forward” to pierwszej klasy heavy metal, przynajmniej w mojej skromnej opinii. Nie wydaje się Wam jednak, że zespoły takie jak Krusher są czasem traktowane z przymrużeniem oka na zasadzie „eee… mientkie wafle, grają hejwi metal, nie mają korpspajntów, grają melodyjnie, nie słucham ich, wolę wejdera…”?

A.: Skoro już podałeś przykład Vadera, to Peter i spółka często w wywiadach mówią o swoich inspiracjach Heavy Metalem i tym podobnymi odmianami. Wcale nie uważam, że jesteśmy „mietkimi waflami” hehe. Przyjdź na nasz koncert a się przekonasz. [Byłem, widziałem, potwierdzam – przyp. Oracle] W tym roku graliśmy koncert charytatywny dla kolegów z Decapitated, gdzie było kilku przedstawicieli muzyki Death Metalowej i my Krusher – Hejwi Metalowcy. Zapewniam Cię, że publiczność na naszą muzykę zareagowała bardzo pozytywnie. Koledzy z innych zespołów również. Podchodzili do nas po koncercie i mówili: „stary zajebista muza – wychowałem się na tej muzyce” i tym podobne miłe reakcje.

O.: Jako, że heavy metal heavy metalowi nie równy, to i Wasz debiut cechuje się sporym zróżnicowaniem. Od raczej wolnych kawałków jak „The Kingdom Of The False”, przez podniosłe, manowarowe „Final War”, aż po niemal thrashowy „Nuclear Salvation”. To efekt Waszych inspiracji, czy po prostu chcieliście zadowolić jak najszersze grono słuchaczy?

K.: Wydaje mi się, że to raczej efekt naszych inspiracji, bo tworząc dany kawałek nie zastanawiamy się, jak on będzie brzmiał w stosunku do innych, nie zastanawiamy się nawet czy spodoba się on słuchaczom czy nie, bo wiadomo gusta są różne. Po prostu tworzymy to, co czujemy, że jest dobre i się nam podoba. Zróżnicowanie kawałków na „Forward” wynika też z tego, że płyta ta jest jakby podsumowaniem całej pięcioletniej twórczości Krusher’a. Można na niej usłyszeć starsze kawałki (często w nowej aranżacji) oraz zupełnie nowe. Mnie osobiście taka różnorodność bardzo się podoba. Nie lubię słuchać płyty, którą włączam i po szóstym kawałku dalej mam wrażenie, że to trzeci kawałek :-)

O.: Hehe, fakt. A propos „Nuclear Salvation” – w kawałek wpleciono motywy z „Tańca z Szablami” oraz „Koziołka Matołka”. Fajnie urozmaica to płytę – właśnie taki był cel, czy może gitarzyści chcieli się pochwalić, jak im już niedaleko do Malmsteena, hehe? No i nie obawiacie się pozwów ze strony satanistów o obrazę uczuć religijnych, hehe?

A.: Byłby to chyba pierwszy przypadek w Polsce gdzie sataniści wystąpiliby o obrazę uczuć religijnych :-) . Co do Nucleara to wynika to z tego iż część z nas posiada jakieś tam wykształcenie muzyczne. A poza tym któż nie lubi koziołka matołka ? :-)

O.: Ja nie wiem, jak dla mnie to tylko Kot Bonifacy może z nim konkurować, bo jest czarny i zdegustowany wszystkim co nowe i młode, czyli urodzony oldskulowiec, hehe. Ok. Tekstowo też jest dosyć różnorodnie – od wojen, opowieści z dreszczykiem po imprezy i obowiązkowy metal. Pisząc, czy też wyśpiewując w przypadku Klaudii teksty, chcieliście przekazać słuchaczom coś konkretnego, czy raczej tak sobie po prostu radośnie tworzyliście, wychodząc z założenia, iż mało kto w teksty się zagłębia?

A.: Głównym piszącym teksty jest Bolus. Ja jako bębniarz rzadko na koncertach mam cokolwiek w odsłuchach, więc mówiąc lekko zlewam to hehe. A tak na poważnie to tekstowo dzielimy się na dwie części. Jedna część tekstów mówi o sprawach trudnych, czasem smutnych takich jak kłamstwa („Lies”), skończeniu świata („Nuclear Salvation”). A druga część jest typowo Heavy Metalowa („Final War”) czyli totalna rock’n roll’owa jazda („Born To Krush”).

O.: Na „Forward” wokalami zajęła się rzeczona Klaudia. Moim zdaniem trudno jest znaleźć dobrego heavy metalowego wokalistę, a jeszcze trudniej dobrą wokalistkę. Wam się jednak udało, bo wokale Klaudii są naprawdę dobre (z małym ale, o którym za chwilę, hehe). Jak ludzie reagują na kobietę za mikrofonem. Metalowcy nie są wyjątkowo tolerancyjni, a często bywają też, lekko mówiąc, nietaktowni…

K.: W większości przypadków reagują bardzo pozytywnie, czyli „Ooo kobieta za mikrofonem i to jeszcze heavy metal. Warto posłuchać co potrafi”. Ale tak jak mówisz zdarzają się i wielcy tró metalowcy, którzy nie zaakceptują kobiety za mikrofonem z samego założenia, że to już nie jest wtedy metal. Ale szczerze - ignorantami nie mam zamiaru się przejmować, bo i tak nic nie wnoszą ani do swojego życia ani do mojego. Może się to wydawać dziwne, ale lubię krytykę pod warunkiem, że jest zdrowa i warta przemyślenia. Kiedy ktoś krytykuję mnie za błędy (a nie za to, że jestem kobietą czy mężczyzną) to wtedy staram się te błędy wyeliminować i tym samym idę do przodu.

O.: Czyli zdrowe podejście, tak trzymać. Jak już wspomniałem, Twoje wokale podobają mi się, a już naprawdę zajebiście wypadają na koncertach. Właśnie. Dlaczego w niektórych momentach (podkreślam – niektórych) na płycie zabrakło jednak tego pazura, którego słychać u Ciebie na żywo? swoją drogą podczas produkcji Twój głos mógłby być bardziej wysunięty do przodu, nie uważasz?

K.: Uważam, że jest to kwestia podejścia. Wielu ludzi chciałoby usłyszeć we mnie polską Doro. Ale to nie na tym rzecz polega. Wtedy we wrześniu, gdy nagrywaliśmy „Forward” robiłam (robiliśmy) wszystko, aby to dobrze brzmiało i uważam, że brzmi dobrze – nam się podoba i jesteśmy zadowoleni, a to chyba najważniejsze :-) . Owszem, czasem brakuje mi tego „koncertowego pazura”. Na jego brak złożyło się wiele czynników, między innymi fakt, że Krusher do tej pory pracował z wokalistami, więc większość numerów musieliśmy przerobić pod moje warunki głosowe. Ale tak jak mówiłam - wszystko jest tak jak należy i wszystkich zachęcam do słuchania :-) . Tyle.

O.: Jako, że zahaczyliśmy już o temat koncertów, to również nie próżnujecie, co? Widać, że kapela lubi grać na żywo, Klaudia też jest świetną front-womanką (czy jak to w takim razie będzie się mówiło, hehe?). Który koncert zapadł Wam najbardziej w pamięć, obojętnie z jakiego powodu?

K.: Bardzo miło wspominam koncert z okazji pięciolecia Krusher’a, który odbył się w kwietniu ’08 w Jasielskim Domu Kultury. Była cała sala ludzi, pod sceną był po prostu jeden wielki wir i huk :-) a do tego kamery (właśnie skończyliśmy pracę nad materiałem DVD właśnie z tej imprezy – zapraszam www.krusher.pl) światła, świetna zabawa a na końcu cała scena zalana szampanem. Nie mówiąc już o after party, która skończyła się trzy dniu później :-) . Tak, chyba ten koncert zapadł (mi przynajmniej) najbardziej w pamięć.

A.: Ja od siebie dorzuciłbym jeszcze koncert z TSA (Rzeszów 2003), Ranczo ( Krosno), Amigo (Jasło), Rejs (Rzeszów) Hunterfest, Metalpark... a w sumie wszystkie mi się podobały. Najważniejsze żeby była dobra publika i nie zabrakło wódki :-) no i jakieś jędrne kobiece ciało też by się przydało hehe :-)

O.: Hehe, rzeczywiście najważniejsze są te właśnie czynniki. Graliście bodaj na Hunterfest 2006, czyli na dość sporej imprezie, ale gracie też bardzo dużo małych klubowych koncertów. Ja ostatnio widziałem Wasz gorlicki występ, który chyba daleki był od ideału, jeśli chodzi o publikę. Co czujecie, gdy męczycie się na scenie, a ludzie siedzą na dupach i dłubią w nosie (jak było przez większość trwania tego koncertu). Jak ma się to do dużej ilości fanów na rzeczonym Hunterfest?

K.: Tak naprawdę dla nas nie liczy się czy pod sceną stoi kilka tysięcy czy kilkanaście osób, zawsze gramy swoje i dobrze się bawimy. Tym bardziej wtedy, gdy te kilka osób potrafi się dobrze bawić razem z nami - wtedy nic innego nam do szczęścia nie trzeba :-) (no chyba, że dobrego nagłośnienia). Owszem robi wrażenie, gdy stoisz na scenie a przed Tobą tysiące ludzi aż po sam horyzont, ale z tego wychodzą tylko dobre zdjęcia :-) , bo tak naprawdę nie liczy się ilość tylko jakość hehe.

A.: Jest to normalne, że koncert jest odbierany przez jednych na stojąco a przez drugich na siedząco. Ja osobiście cenie sobie i tych i tych. Ci bawiący się pod sceną są dla nas wsparciem tego co robimy na scenie, chcą się wyszumieć wyszaleć itp. A Ci co „siedzą na dupach” może nie znają do końca naszej muzyki, może chcą odkryć coś nowego albo po prostu są zmęczeni całotygodniowym trybem pracy :-) .

O.: Taa, albo są tak zblazowani, że się nóż w kieszeni otwiera. W secie koncertowym macie bodaj trzy covery – czy to właśnie Wasz sposób na rozgrzanie publiczności? No bo któż nie zna „Highway To Hell” czy „Paranoid”? Z „Hot Stuff”, mimo, że najlepiej według mnie wypada, to już trochę inna bajka, hehe…

K.: Tak, przede wszystkim gramy te covery dla publiczności, która zawsze na tych kawałkach szaleje pod sceną a refreny śpiewa razem ze mną :-) . Poza tym bardzo lubimy je grać, bo są luźne, często improwizowane :-) i bardzo dobrze się przy nich bawimy, szczególnie przy „Highway to Hell”, który na każdym koncercie wychodzi inaczej. A „Hot Stuff” tak to już trochę inna bajka. Jest to numer, który wiele lat temu (wtedy nawet ptaszki nie ćwierkały, że dołączę do Krushera :-) ) przerobiliśmy z moim kuzynem na zwykłe potrzeby szkolne :-) . Później, gdy już dołączyłam do zespołu i przygotowywaliśmy set koncertowy zaproponowałam właśnie ten numer. Chłopaki trochę go podrasowali i tak gramy go do dziś.

O.: I fajno. Adam, jesteś perkusistą, dlaczego akurat ten instrument wybrałeś? W domu bardzo się złościli za zniszczone taborety, garczki i poduszki? No chyba, że zaczynałeś inaczej niż przeważająca większość garowych w Polsce, hehe? No i kto był Twoim pierwszym wzorcem? McBraian, Urlich, czy raczej Zwierzak z Muppet Show, hehe?

A.: Moim pierwszym wzorcem był Zwierzak z Muppet Show (do dziś mam jego figurkę) a dopiero potem Lars Urlich :-) . Jak byłem małym chłopcem fascynowało mnie uderzanie, bicie w cokolwiek i kogokolwiek. Aż brat wpadł na pomysł, by kupić mi mały kociołek... po tygodniu musieli kupić następny :-) . Rodzice widząc moją fascynację instrumentami perkusyjnymi z miłości i dobroci serca wysłali mnie do szkoły muzycznej... na fortepian. Jak to bywa w młodym wieku rzuciłem to w cholerę aczkolwiek jakiś tam stopień w klasie fortepianu uzyskałem.

O.: Klaudia – analogiczne pytanie. Masz bardzo dobry głos, skąd wzięła się pasja śpiewania w Twoim przypadku? No i oczywiście czy masz jakichś ulubionych wokalistów bądź też wokalistki?

K.: Dziękuję. Z taką pasją się po prostu urodziłam, bo śpiewam od kiedy pamiętam. Jak byłam mała, mama stawiała mnie na stołku ubierała w sukienkę z falbankami i wiedziała, że ma spokój na parę godzin, bo wyśpiewywałam wtedy cały przedszkolny repertuar :-) i to dobrych kilka razy hehehe. Nigdy nie traciłam okazji do tego by śpiewać, nie ważne czy to była szkolna akademia, imieniny cioci, miejscowy koncert czy konkurs na skalę ogólnokrajową czy nawet międzynarodową, bo i takie się zdarzały. A stołek wokalistki w zespole Krusher uważam, za jeden z moich osobistych sukcesów. I teraz całą swoją energię i pasję poświęcam właśnie temu. A co do wzorców to hymmm jest wiele wokalistów i wokalistek, które bardzo cenię i w pewien sposób czerpię z nich inspirację (nie tylko z gatunku rock/ metal), ale generalnie staram się utrzeć sobie swoją własną ścieżkę i sama znaleźć pomysł na siebie i swój głos.

O.: Wsio jasne. Pochodzicie z Krosna, z Gorlic, ogólnie rzecz biorąc z niezbyt wielkich miejscowości. Jak się żyje fanom hałasu w takich miastach? Dla kogoś z Warszawy czy z Krakowa nie do pomyślenia jest, że nie pójdzie do Empiku i nie poprzegląda sobie czaspomism muzycznych czy nie pogrzebie na stoisku płytowym. Nie wiem, jak w Krośnie, ale w Gorlicach sklep z ciężką muzą zdechł już całkiem dawno…

A.: W dobie Internetu raczej nie ma problemu z dostępem do muzyki, informacji, płyt. To nie te czasy, kiedy brało się kasetę „Stilonkę” z Gorzowa Wlkp i latało się od kumpla do kumpla by przegrać sobie jakąś nową muzę. Wtedy nie było mp3 itp. gówna a płyta CD dopiero raczkowała. Co do fanów takiej muzyki to czy mała czy duża miejscowość nie ma znaczenia. Nie ważne skąd pochodzisz, ważne kim jesteś.

O.: A teraz coś z zupełnie innej beczki – Klaudia, jakiś czas temu brałaś podobno udział w konkursie recytatorskim. Jak poszło? No i co recytowałaś, bo chyba nie tekst do „Born To Krush”, hehe?

K.: Tak brałam udział w Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim ale nie recytowałam ani tekstu z „Born to Krush” ani żadnego innego, ponieważ występowałam w kategorii „Poezji Śpiewanej” (Heavy metal to nie był ale przynajmniej mogę powiedzieć, że nie jestem zamknięta w jednym pudełku :-) ). Dotarłam z dwoma pierwszymi nagrodami aż do szczebla wojewódzkiego, więc chyba można powiedzieć, że poszło dobrze :-) . Ale nie o nagrody tutaj chodzi, tylko o to, że miałam okazję zobaczyć i zmierzyć się z wokalistami na naprawdę wysokim poziomie a przy okazji dowiedzieć się i nauczyć wielu nowych rzeczy związanych z muzyką jak i sceną.

O.: Adam, oprócz Krushera udzielasz się/udzielałeś się w Wintermoon? Co z tym zespołem, działa jeszcze, czy odszedł w zapomnienie?

A.: Odszedł w zapomnienie zanim w ogóle przyszedł  Nie chce mi się gadać o tym bagnie jakim był, jest – projekt, zespół cholera wie co to było lub jest.

O.: A co członkowie Krusher uważają za sukces na niwie muzycznej? Trasa u boku Iron Maiden, okładka w Metal Hammerze, czy może wystarcza Wam respekt fanów?

A.: Wszystko!!!! A tak na poważnie ważne jest by tworzyć muzykę, grać koncerty... i przetrwać. Niestety patrząc na spadające zainteresowanie muzyką metalową w naszym kraju jest ciężko, ale grunt to pozytywne podejście i zamiłowanie do tego, co się robi.

O.: Czego oczekujecie od muzyki włączając płytę, obojętnie jakiego zespołu, po raz pierwszy? No i jak myślicie, czy „Forward” daje właśnie to samo słuchaczom?

A.: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż często spotykam się z płytami gdzie muzyka jest świetna, ale realizator najzwyczajniej w świecie ją schrzanił. Na dobrą płytę składa się wiele czynników, dlatego staraliśmy się by „Forward” był jak najlepszy. Oczywiście nie wszystko zawsze się udaje, ale staramy się by to było na jak najwyższym poziomie. Co daje słuchaczom „Forward”??... hymmmm.... wypadałoby ich zapytać. Według mnie brzmienie płyty jest dobre, muzyka zawarta na tym albumie jest przemyślana, dopracowana i urozmaicona. Na pewno jest kilka rzeczy, nad którymi musimy popracować o czym wspomnieliśmy już na początku naszej rozmowy. Ale jestem dobrej myśli, wszystko przed nami.

O.: A płyta, która pchnęła Was do grania i śpiewania to… I z kolei taka, którą zachwyciliście się ostatnio to…

A.: Kat – “666”, Metallica – “Ride The Lighting”, Iron Maiden i jeszcze kilka innych. Ostatnio miażdżę nowy Acid Drinkers i Metallicę. [fakt, obie płyty rządzą! – przyp. Oracle]

K.: Metallica, Anathema, Korn, Sepultura, Kat, Warlock, Janis Joplin i wiele innych. Może nie będę wymieniać płyt, bo wszyscy wyżej wymienieni artyści mają na swoim koncie więcej niż jedno świetne wydawnictwo. A co do drugiej części pytania. Właśnie przed chwilą przyszła do mnie nowa płyta Metalliki i już wylądowała w odtwarzaczu… czy mnie zachwyci??... zobaczymy :-)

O.: Nawiązując do tekstu „Born To Krush”, zdarzyła się Wam ostatnio jakaś impreza z interwencją policji albo kółka różańcowego (lub jednych i drugich naraz)? Czy raczej spokojni z Was młodzi ludzie, ot – kwiat młodzieży, chciałoby się rzec?

K.: Nie, raczej takich problemów nie miewaliśmy. Aczkolwiek zdarzały się różne imprezy i różne dziwne akcje zasługujące na interwencje :-) . Mistrzem ceremonii jest zazwyczaj Łukasz, jego inwencja twórcza na imprezach nie zna granic :-). Ale po szczegóły zapraszam na after party po jakimś koncercie :-)

O.: Dobrze, a możecie już coś powiedzieć na temat następcy „Forward”? Kombinujecie już coś w tym kierunku?

A.: Powoli komponujemy i ogrywamy nowe pomysły. Jednak nie spieszymy się. Mamy czas na to by pokazać pazurki. W tym roku mamy na koncie album, koncert DVD i kilkadziesiąt niezłych koncertów tak więc wydaje mi się że dorobek jest niezły. W najbliższych kilku miesiącach zrobimy pierwszy teledysk do jednego z nowych numerów i oczywiście pogramy trochę koncertów, bo bez tego puchniemy.

O.: Hehe, fajne sformułowanie. Ok., dzięki wielkie, mam nadzieję, że nie zamęczyłem Was pytaniami! Gratuluję debiutu i czekam na następne płyty! A to miejsce poniżej jest całe dla Was – ot, prezent od redakcji ChaosVault.com, hehe :-)

A.: To my dziękujemy i sorry za obsuwę w czasie. [wybaczone, hehe – przyp. Oracle]. Dzięki za wsparcie. Do zobaczenia na koncertach!!!!!!

[19.10.2008]

powrót

NOWE UTWORY
Nowe utwory
Ogień
Solvent
KONCERTY

06-02-2012
Lwów


17-02-2012
Dębica

NEWSLETTER
Newsletter Krushera:
KrushFest - oficjalna strona festiwalu

1% dla Marcina
4fingers - 1% dla Marcina
Designed by Bartosz Wierzbicki
Valid XHTML 1.0 Strict Poprawny CSS!