![]()
Millenium Metal - 2005 - źródło
Krusher - Keep On Krushin'Na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku, w dębickim "Chinook Studio", krośnieński Krusher nagrał swój drugi materiał, zatytułowany "Keep On Krushin ". Płyta, która charakteryzuje się znacznie lepszym brzmieniem i produkcją w stosunku do poprzedniego, 3-utworowego demka, zawiera 6 kompozycji oraz intro zatytułowane "78".
Nowy materiał prezentuje dojrzalsze oblicze Krushera, jednak dojrzalsze nie zawsze znaczy lepsze. Płyta jest dużo cięższa, jakby nowocześniejsza i zawierająca sporo elementów, które mogą kojarzyć się nawet z thrashem, co jest pewnym novum w przypadku grupy wyraźnie zapatrzonej w klasyczne granie a'la Judas Priest. Gitary są masywniejsze, riffy są znacznie gęstsze i bardziej rozbudowane. Muzyka zawarta na tym krążku nie jest już tak wesoła jak poprzednio, mniej jest rock'n'rollowego szaleństwa, a przynajmniej nie występuje ono w takich ilościach jak na pierwszym materiale. Tu jest trochę "ciemniej", agresywniej, zadziorniej. W kilku utworach wyczuwa się napięcie, niepokój i nastrój osaczenia.
Znacznemu rozwojowi uległ na tej płycie wokal. Tomek Świdrak znacznie rozwinął się w swoim fachu i próbuje różnych stylów śpiewania. Mamy zatem klasyczne, heavy metalowe czyste śpiewanie, ale również trochę krzyku, pokazującego, że wokalista ma w głosie pazur. Kolejnym novum są także występujące w śladowych ilościach niby to growle, niby to skrzeki, które dodają wspomnianej już wcześniej agresji i mocy. Tomek "popisał" się również umiejętnością imitowania jęków szczytującej kobiety, co niestety jest momentem, który irytuje mnie zawsze, ilekroć słyszę "The Kiss Of Leech" i zawsze przeskakuję od razu do następnego utworu. Może niektórych to kręci, mnie niestety odrzuca, a utwór jest tylko przez to niepotrzebnie "oszpecony".
Niestety słuchając tej płyty nie doznałem żadnego olśnienia, bo muzyka na niej zawarta jest niestety tylko dobra. Utwory owszem, nie schodzą poniżej pewnego poziomu, ale czegoś w nich brakuje. Najlepszymi chyba numerami są "Stay heavy" i "Final War", reszta prezentuje się nieco mniej okazale. Krążek nie jest zły, owszem słucha się przyjemnie, ale słyszałem wiele płyt, których słucha się przyjemnie. Jako niespodziankę, na koniec ostatniego numeru, kiedy dość długa cisza i jakieś śmiechy nie zapowiadają nic ciekawego prócz końca płyty, oto panowie zaserwowali nam bonusik w postaci... "Breaking The Law" Judasów, ale zagrane chyba ze 2 razy szybciej. Bardzo fajny cover, który wprawia w dobry nastrój na sam koniec krążka.
Podsumowując, "Keep on krushin' " to dobra płyta, dobrego zespołu i każdy fan heavy metalu znajdzie na niej coś ciekawego, jednak olśnienia z pewnością nie dozna jak i ja go nie doznałem. Życzę zespołowi wszystkiego najlepszego w dalszym działaniu i sukcesów z kolejnymi krążkami, które będą z pewnością coraz lepsze, bo w zespole jest potencjał, może nie do końca wykorzystany, ale wszystko w swoim czasie.
Ocena: 6.5/10

