![]()
Metalheart.pl - 2005 - źródło
Krusher - "The Beast Within"Z łezką w oku wspominam czasy kiedy po raz pierwszy miałem okazję posłuchać Krusherów. Od tamtej pory jednak sporo się zmieniło, Peter Jackson dokończył wreszcie „Władcę Pierścieni”, ja straciłem włosy, wybory wygrała czarna mafia a w składzie zespołu z Krosna nastąpiły zmiany personalne. Nie piszę o tym przez przypadek, bo wydaje mi się, że „angaż” nowego wokalisty – Pawła Kluczewskiego przyniósł jakby lekką zmianę orientacji w muzyce grupy. O ile na pierwszym demo był to klasyczny heavy, to już na dwójce widać było tendencję do zagłębianie się w nieco cięższym, powiedziałbym thrashowatym heavy metalu. Na „The Beast Within”, co do tego nie ma już wątpliwości. Jak dla mnie, właśnie ten krążek mimo, że zachował coś z „klasyczności” Kruhsera, to jednak na pierwszy plan przebija się tu mimo wszystko dużo mocniejsze brzmienie i przede wszystkim, „hetfieldowski” wokal Pawła. Nie mówię, że to źle, bo możliwości nowego frontmana są na pewno ciekawe i mimo wszystko ma jednak większą skalę głosu niż nieodżałowany Judas. Z resztą nie ma co porównywać tych panów, bo to dwa różne style śpiewania, o czym można się przekonać słuchając tytułowego utworu z EP-ki „The Beast Within”. O ile pamiętam ten kawałek na poprzednim materiale nazywał się „The Kiss Of Leech” i od tamtej pory trochę się zmienił, myślę, że na korzyść. Na uwagę zasługują też bardzo ciekawe momentami riffy, z kilkoma niezłymi solówkami, do których poziomu ciężko się doczepić. Aha, bym zapomniał, jeżeli ktoś lubi posłuchać AC/DC, to powinien zwrócić uwagę na kończący krążek numer. Oczywiście pochodzi z płyty „The Razor’s Edge” legendy hard rocka i mimo, że na wokalu nie ma Briana Johnsona, to i tak się pozytywnie zdziwicie. Cóż wypada kończyć i trzymać kciuki za Krusher, bo o ile „Keep On Krushin’” postępem było raczej małym, to zdecydowanie ostatnie dziecko robi dużo ciekawsze wrażenie. Poza tym jak wiadomo swoich „dzieci” nie wylewa się z kąpieli.


