![]()
Krakowiak Rafał / Zaćmienie Słońca mag. - 2007
Krusher ''The Beast Within'' 2005 CD-RJako zrzędliwy maruda znany z maniakalnego wręcz klasyfikowania różnych wydawnictw śpieszę donieść PT Czytelnikom, iż ów symbol ''CD-R'' widniejący po dacie wydania recenzowanego właśnie materiału ma znaczenie czysto umowne i tyczy się tylko i wyłącznie nośnika. Sam zespół okresla ''The Beast Within'' jako singel, dla mnie jest to bardziej EP ka z racji czterech utworów, ale jedno jest pewne : płytka ta zapowiada i promuje pierwszy, pełny materiał Krusher i świetnie spełnia swoje zadanie !
Co kryje się pod dopracowaną szatą graficzną i ciekawą okładką ? Skoro ''The Beast Within'' ma zachęcić do bliższego kontaktu z debiutanckim CD przyjrzyjmy mu się bliżej...
Jest to trzeci i zarazem najlepiej wyprodukowany i brzmiący materiał Krushera. Co prawda głosniki jeszcze nie wypadają z kolumn, ale różnica pomiędzy chociażby ''Midnight Child'' a wcześniejszymi utworami jest słyszalna.Jest ostro i konkretnie. Sekcja też brzmi jak należy, na co zawsze zwracam uwagę, bo to podstawa w metalu - jeśli bębny ''pykają'' jak tekturowe pudełka albo imitacja automatu perkusyjnego z powodu nadużywania różnych efektów to nie ma o czym mówić. Tu jest OK ! Utwory zawierają sporo ciekawych riffów, melodyjne i przemyślane solówki to ich kolejne atuty.''Midnight Child'' jest szybki, wręcz chwytliwy - jakieś 20 lat temu bez problemu puszczano by go w radiu, np. w programie trzecim i to nie po północy a w normalnym czasie antenowym. Fajne są też kontrasty w ''Kingdom Of The False'', przyśpieszenie - zwolnienie. Wokale - mam demówki Rapid Fire, poprzedniego zespołu wokalisty Pawła. Od razu dało się zauważyć podobieństwo barwy jego głosu do Hetfielda. Na drugim demo były też zauważalne próby uwolnienia się od tej maniery czy wpływu. Podobnie jest i na ''The Beast Within'' - np. refren ''Midnight Child '' nie jest ''jamesowaty'' i brzmi to ciekawie, podobnie jak wokale w ''Thunderstruck'' - to niby imitowanie partii Johnsona, ale odmienne, bardziej zadziorne, w stylu bardziej heavy niż hard. Jednak w wielu partiach Hetfield jest wciąż słyszalny. ''Thunderstruck'' to dla mnie duże zaskoczenie in plus, także dlatego, że to wbrew pozorom trudny utwór i chyba nigdy nie slyszałem jego coveru. ''Born To Be Wild'' był OK, mimo ubogiego brzmienia. Cover Priest uważam za nieudany - mimo znacznego przyspieszenia nie wypadł przekonywująco i zespół mógł nagrać coś mniej oklepanego. Ale AC/DC wyszło świetnie, jestem pod wrażeniem.
Ogólnie materiał bardzo wyrównany, może brakuje mi tu typowego, szybkiego killera np. na początku, ale i tak jest dobrze.
Przyznam, że na samym początku Krusher kiedy dowiedziałem się, że Tomek,którego wokale w Wintermoon oceniałem bardzo nisko będzie śpiewać klasyczny metal byłem przerażony. Tymczasem okazało się, że ma talent i marnował głos wydając z siebie te blackowe skrzeki. Kolejnym zaskoczeniem było nieoczekiwane jak dla mnie odejście wokalisty i wieść, że Paweł z Rapid Fire zastąpi Tomka. Obawiałem się, że ta jego niby hetfieldowska maniera będzie się''gryzła'' z muzyką Krusher ale jest nieżle i myślę, że z czasem uda mu się wypracować własny styl - jest w końcu młody i ma talent.Gratuluję udanego materiału i bez obaw czekam na kolejny !
Wojtek Chamryk
www.krusher.metal.pl

